środa, 25 czerwca 2014

Pomiędzy dzieciństwem a dorosłością

     To była ciężka noc, podczas której w ogóle nie zmrużyłam oka. Położyłam się o godzinie 23:00 i przez równiutką godzinę wierciłam się niespokojnie. Przed oczami miałam całe dotychczasowe życie. Widziałam siebie jako małą dziewczynkę, potem jako nastolatkę. Najbardziej jednak wspominałam wydarzenia z ostatnich dwóch lat.
      W końcu nie wytrzymałam... sięgnęłam ręką po komórkę, aby sprawdzić która jest godzina. Jak się okazało do następnego wielkiego dnia pozostała tylko minuta! Serce biło we mnie mocno! Wciąż nie docierało do mnie że nadszedł czas dorosłości, tak szybko! Czułam się nieswojo...
     Aby poprawić sobie humor weszłam na chwilę na facebooka. Otrzymałam właśnie pierwsze życzenia od koleżanki Anety. Później wyłączyłam internet i podeszłam do okna. Patrzyłam w gwiazdy i czułam, że w moim życiu kończy się coś raz na zawsze. Ta świadomość nie pozwalała mi spać. Weszłam więc ponownie na internet i zaczęłam pisać z kolegą. Jakoś tak zeszliśmy na temat wiary i zeszło nam do godziny czwartej nad ranem. Wstawał nowy dzień, niebo stało się takie piękne, barwne. Przestałam się już przejmować nieprzespaną nocą, cieszyłam się wschodem słońca. Można powiedzieć, że dopiero wtedy poczułam się naprawdę zmęczona. Postanowiłam jednak przeczytać jeszcze fragment Pisma Świętego. Dopiero potem momentalnie zasnęłam.

wtorek, 13 maja 2014

Zamknięte na kluczyk

    Są takie wspomnienia, do których mam szczególny sentyment. Istnieją w mojej pamięci niczym urywki jakiegoś filmu, obrazy zza mgiełki... Przypominają już tylko błogi sen. To wspomnienia z bardzo wczesnego dzieciństwa. Wszystko wtedy wydawało się takie niezwykłe i nowe. Dopiero poznawałam życie i traktowałam je jako przygodę. Stały się bajką dostępną tylko dla mnie. 
    Były i takie momenty w życiu, którymi zaskoczyłam siebie. Liczne sytuacje, doświadczenia od czasu do czasu sprawdzają jak się zachowamy w obliczu różnych przeżyć. 
     W pamięci zamykam też chwile szczęścia, żeby zatrzymać je na dłużej... Z upływem lat trochę trudniej je złapać. Jest lekkie i ulotne... Staram się jednak pielęgnować tylko dobre rzeczy, aby życie było bardziej kolorowe. 
     

piątek, 9 maja 2014

Las ukojeniem dla duszy

    Uwielbiam las za moim domem! Jest niewielki, ale panuje w nim atmosfera błogiego spokoju. Sprawia wrażenie, jakby nikt oprócz mnie tam nie bywał. Siadam nieraz na pniu drzewa i tonę w zadumie. Szum drzew, śpiew ptaków, delikatny chlupot strumyczka... wszystko to działa kojąco na zmysły. Dookoła roztacza się woń kwiatów, z każdej strony zieloność. Właśnie tutaj odnajdywałam upragniony spokój przed egzaminem gimnazjalnym... Później ruszyłam nieco wyobraźnią i każdemu ciekawemu miejscu w tym lesie nadałam jakąś szczególną nazwę...


Kraina Elfów


Miejsce czaszki
(niewielkie urwisko nad ruczajem)




Pole naukowe
 (w tym miejscu uczyłam się przed egzaminem)



Jęzor Smoka 
(to zdjęcie zrobione jest na samym czubku jęzora... 
Idąc wzdłuż tego niewielkiego wzniesienia można zaobserwować,
że staje się on stopniowo coraz węższy i przypomina coś na kształt języka)

piątek, 2 maja 2014

Sen o spadającej duszy

       Pewnego razu przyśniło mi się, że spadałam z ogromnej przepaści, której nie było widać dna. Co gorsze trwało to już przez długi czas i miałam wątpliwości czy kiedykolwiek wyląduję. Mocno przerażona wykrzyknęłam, że przecież moje życie nie mogło być całkiem bez sensu. Wtedy ujrzałam dno wypełnione wodą. Wpadłam tam z ogromną siłą i z trudem wypłynęłam na wierzch. Z każdej strony otoczona byłam pionowymi ścianami przepaści. Wydawało się, że nie ma już dla mnie ratunku. Podobnie jak na początku nie było widać dna tak teraz nie było widać możliwości wydostania się stamtąd. Jak się jednak okazało za życia budowałam schody prowadzące do miejsca, w którym teraz utkwiłam. Zadbałam o każdy szczegół, dlatego były naprawdę piękne. Niestety tak bardzo się starałam, że nie zdążyłam ich dokończyć. Ktoś inny zajął się kończeniem tego i po upływie bardzo długiego czasu wyciągnął mnie stamtąd. Przejście nie było już tak piękne, ale spełniło swoją rolę.


czwartek, 1 maja 2014

Między jawą a snem

        Podobno sny są odzwierciedleniem duszy człowieka. Dla mnie są też innym światem, w którym wprost uwielbiam przebywać. 
         Zacznę może od tego, że częstym motywem pojawiającym się w moich snach jest przyroda. Śni mi się, że po raz pierwszy docieram do niewiarygodnie pięknych miejsc. Są to rozległe lasy, zielone polany, łąki mieniące się jasnoróżowymi kwiatami. Wszystko to jest takie tajemnicze i niezwykłe! Tylko natura i żadnego śladu człowieka, jakby nikt tam wcześniej nie bywał. Czasem odkrywam je sama a czasem towarzyszy mi ktoś bliski. Nie zawsze są to miejsca zupełnie dzikie. Czasem na przykład jadę z rodziną samochodem z ogromną prędkością. Wokół jest pięknie, ale my pędzimy ile gazu starczy. Wreszcie wypadamy z toru i przez moment unosimy się nad ziemią wysoko, aby po chwili znów wpaść na właściwy tor i jechać dalej. 
        Wielokrotnie śni mi się mój własny dom, ale zupełnie odmieniony. Raz na przykład był piętrowym budynkiem. Sama nie wiedziałam ile tam jest pomieszczeń! Zdawało mi się, że jest ich nieskończenie wiele! Chodziłam długo i co chwilę odkrywałam nowe. Każde z nich było zagadką.
        Innym razem obudziłam się w swoim pokoju, wyjrzałam przez okno i zobaczyłam morze! Woda była niebieściutka i czysta, a wokół ani żywej duszy. Słońce prażyło tak mocno i przyjemnie! Szczęśliwa wyskoczyłam przez okno i rzuciłam się do wody! Fale unosiły mnie z lekka, woda była taka chłodna i orzeźwiająca, taka słoneczna pogoda! Czułam się wolna i szczęśliwa! 
        Najbardziej przeważającym motywem są jednak pociągi. Śni mi się nieraz że jestem znów małą dziewczynką i  jadę z moją mamą w daleką podróż.  Czasem stoję na stacji kolejowej, czasem jestem w przeludnionym pociągu, czasem zupełnie pustym. Najczęściej widzę jednak pociąg który jedzie sobie z boku i jest w pewnym sensie dodatkiem.
         Ogółem w moich snach na pewno nie jest nudno. Ciągle coś się dzieje, nie brakuje adrenaliny... Jakiś pościg, ucieczka, gdzieś się pali, spadam z dużej wysokości...  ale od razu dodam że wszystko to raczej dobrze się kończy. Jak spadam to też gdzieś ląduję, jak coś się pali udaje się to zgasić albo uratować się przed płomieniami.  Prawdziwe koszmary zdarzają się na tyle sporadycznie, że śmiało mogę powiedzieć że lubię śnić! 
                                           

czwartek, 17 kwietnia 2014

Coś o mnie

    Mam na imię Marysia, ale niektórzy mówią do mnie Mery albo Merka. Uczęszczam do drugiej klasy liceum ogólnokształcącego na profil humanistyczny. Moją zdecydowanie największą pasją jest rysowanie, choć w wolnych chwilach lubię też śpiewać, tańczyć i pisać wiersze. Wprost uwielbiam pozować do zdjęć, ale od razu powiem że nie zamierzam zostać modelką. Traktuję to raczej jako sposób na oderwanie się od codziennych zajęć. Duży kłopot stanowi dla mnie zaś matematyka. Jest źródłem moich nieustannych katuszy duchowych, które miną zapewne dopiero wtedy gdy uda mi się zdać maturę z tego przedmiotu. Eh, ciężkie życie humana!
     Z charakteru jestem osobą wrażliwą i sentymentalną. Staram się być dobra i miła dla innych, bardzo przeżywam gdy mi to nie wychodzi. W życiu jestem bardziej marzycielką niż realistką... Często odlatuję myślami i jakoś tak z trudem przychodzi mi skoncentrowanie się na jednej rzeczy. Jest to trochę kłopotliwe zwłaszcza gdy ma się tak dużo nauki w liceum i tak bardzo chciałoby się we wszystkim być idealną! Na co dzień spontaniczna i żywiołowa sprawiam, że trudno mnie nie zauważyć. Choć nieraz staram się mniej mówić to jak na złość mówię jeszcze więcej :D Gdy zaś jestem sama to bardzo lubię sobie pomilczeć i obcować z naturą. Czasem uciekam do pobliskiego lasu i siedząc na pniu drzewa oddaję się refleksji nad życiem. Wiem, trochę to wszystko skomplikowane, ale żadnemu człowiekowi tak naprawdę nie można przypisać tylko jednej konkretnej osobowości.
     W ogóle to uwielbiam podróżować. Na wakacjach wyjeżdżam nieraz na kolonie, obozy. Traktuję to jako wspaniałą przygodę, bo każdy taki wyjazd jest na swój sposób wyjątkowy i niesie za sobą nowe doświadczenia. Wprawdzie do tej pory zwiedziłam jedynie różne zakątki w Polsce, jednak w najbliższe wakacje to się zmieni. Wybieram się po raz pierwszy do Bułgarii na plażę w Złotych Piaskach. Pierwszy raz w życiu polecę też samolotem. Już nie mogę się doczekać!
       To jest mój pierwszy blog. Będę w nim pisać o wszystkim co dla mnie ważne, o życiu i  moich własnych przemyśleniach. Mam nadzieję że mnie polubicie i będziecie tutaj czasami zaglądać.