To była ciężka noc, podczas której w ogóle nie zmrużyłam oka. Położyłam się o godzinie 23:00 i przez równiutką godzinę wierciłam się niespokojnie. Przed oczami miałam całe dotychczasowe życie. Widziałam siebie jako małą dziewczynkę, potem jako nastolatkę. Najbardziej jednak wspominałam wydarzenia z ostatnich dwóch lat.
W końcu nie wytrzymałam... sięgnęłam ręką po komórkę, aby sprawdzić która jest godzina. Jak się okazało do następnego wielkiego dnia pozostała tylko minuta! Serce biło we mnie mocno! Wciąż nie docierało do mnie że nadszedł czas dorosłości, tak szybko! Czułam się nieswojo...
Aby poprawić sobie humor weszłam na chwilę na facebooka. Otrzymałam właśnie pierwsze życzenia od koleżanki Anety. Później wyłączyłam internet i podeszłam do okna. Patrzyłam w gwiazdy i czułam, że w moim życiu kończy się coś raz na zawsze. Ta świadomość nie pozwalała mi spać. Weszłam więc ponownie na internet i zaczęłam pisać z kolegą. Jakoś tak zeszliśmy na temat wiary i zeszło nam do godziny czwartej nad ranem. Wstawał nowy dzień, niebo stało się takie piękne, barwne. Przestałam się już przejmować nieprzespaną nocą, cieszyłam się wschodem słońca. Można powiedzieć, że dopiero wtedy poczułam się naprawdę zmęczona. Postanowiłam jednak przeczytać jeszcze fragment Pisma Świętego. Dopiero potem momentalnie zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz