Podobno sny są odzwierciedleniem duszy człowieka. Dla mnie są też innym światem, w którym wprost uwielbiam przebywać.
Zacznę może od tego, że częstym motywem pojawiającym się w moich snach jest przyroda. Śni mi się, że po raz pierwszy docieram do niewiarygodnie pięknych miejsc. Są to rozległe lasy, zielone polany, łąki mieniące się jasnoróżowymi kwiatami. Wszystko to jest takie tajemnicze i niezwykłe! Tylko natura i żadnego śladu człowieka, jakby nikt tam wcześniej nie bywał. Czasem odkrywam je sama a czasem towarzyszy mi ktoś bliski. Nie zawsze są to miejsca zupełnie dzikie. Czasem na przykład jadę z rodziną samochodem z ogromną prędkością. Wokół jest pięknie, ale my pędzimy ile gazu starczy. Wreszcie wypadamy z toru i przez moment unosimy się nad ziemią wysoko, aby po chwili znów wpaść na właściwy tor i jechać dalej.
Wielokrotnie śni mi się mój własny dom, ale zupełnie odmieniony. Raz na przykład był piętrowym budynkiem. Sama nie wiedziałam ile tam jest pomieszczeń! Zdawało mi się, że jest ich nieskończenie wiele! Chodziłam długo i co chwilę odkrywałam nowe. Każde z nich było zagadką.
Innym razem obudziłam się w swoim pokoju, wyjrzałam przez okno i zobaczyłam morze! Woda była niebieściutka i czysta, a wokół ani żywej duszy. Słońce prażyło tak mocno i przyjemnie! Szczęśliwa wyskoczyłam przez okno i rzuciłam się do wody! Fale unosiły mnie z lekka, woda była taka chłodna i orzeźwiająca, taka słoneczna pogoda! Czułam się wolna i szczęśliwa!
Najbardziej przeważającym motywem są jednak pociągi. Śni mi się nieraz że jestem znów małą dziewczynką i jadę z moją mamą w daleką podróż. Czasem stoję na stacji kolejowej, czasem jestem w przeludnionym pociągu, czasem zupełnie pustym. Najczęściej widzę jednak pociąg który jedzie sobie z boku i jest w pewnym sensie dodatkiem.
Ogółem w moich snach na pewno nie jest nudno. Ciągle coś się dzieje, nie brakuje adrenaliny... Jakiś pościg, ucieczka, gdzieś się pali, spadam z dużej wysokości... ale od razu dodam że wszystko to raczej dobrze się kończy. Jak spadam to też gdzieś ląduję, jak coś się pali udaje się to zgasić albo uratować się przed płomieniami. Prawdziwe koszmary zdarzają się na tyle sporadycznie, że śmiało mogę powiedzieć że lubię śnić!
Ogółem w moich snach na pewno nie jest nudno. Ciągle coś się dzieje, nie brakuje adrenaliny... Jakiś pościg, ucieczka, gdzieś się pali, spadam z dużej wysokości... ale od razu dodam że wszystko to raczej dobrze się kończy. Jak spadam to też gdzieś ląduję, jak coś się pali udaje się to zgasić albo uratować się przed płomieniami. Prawdziwe koszmary zdarzają się na tyle sporadycznie, że śmiało mogę powiedzieć że lubię śnić!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz