wtorek, 13 maja 2014

Zamknięte na kluczyk

    Są takie wspomnienia, do których mam szczególny sentyment. Istnieją w mojej pamięci niczym urywki jakiegoś filmu, obrazy zza mgiełki... Przypominają już tylko błogi sen. To wspomnienia z bardzo wczesnego dzieciństwa. Wszystko wtedy wydawało się takie niezwykłe i nowe. Dopiero poznawałam życie i traktowałam je jako przygodę. Stały się bajką dostępną tylko dla mnie. 
    Były i takie momenty w życiu, którymi zaskoczyłam siebie. Liczne sytuacje, doświadczenia od czasu do czasu sprawdzają jak się zachowamy w obliczu różnych przeżyć. 
     W pamięci zamykam też chwile szczęścia, żeby zatrzymać je na dłużej... Z upływem lat trochę trudniej je złapać. Jest lekkie i ulotne... Staram się jednak pielęgnować tylko dobre rzeczy, aby życie było bardziej kolorowe. 
     

piątek, 9 maja 2014

Las ukojeniem dla duszy

    Uwielbiam las za moim domem! Jest niewielki, ale panuje w nim atmosfera błogiego spokoju. Sprawia wrażenie, jakby nikt oprócz mnie tam nie bywał. Siadam nieraz na pniu drzewa i tonę w zadumie. Szum drzew, śpiew ptaków, delikatny chlupot strumyczka... wszystko to działa kojąco na zmysły. Dookoła roztacza się woń kwiatów, z każdej strony zieloność. Właśnie tutaj odnajdywałam upragniony spokój przed egzaminem gimnazjalnym... Później ruszyłam nieco wyobraźnią i każdemu ciekawemu miejscu w tym lesie nadałam jakąś szczególną nazwę...


Kraina Elfów


Miejsce czaszki
(niewielkie urwisko nad ruczajem)




Pole naukowe
 (w tym miejscu uczyłam się przed egzaminem)



Jęzor Smoka 
(to zdjęcie zrobione jest na samym czubku jęzora... 
Idąc wzdłuż tego niewielkiego wzniesienia można zaobserwować,
że staje się on stopniowo coraz węższy i przypomina coś na kształt języka)

piątek, 2 maja 2014

Sen o spadającej duszy

       Pewnego razu przyśniło mi się, że spadałam z ogromnej przepaści, której nie było widać dna. Co gorsze trwało to już przez długi czas i miałam wątpliwości czy kiedykolwiek wyląduję. Mocno przerażona wykrzyknęłam, że przecież moje życie nie mogło być całkiem bez sensu. Wtedy ujrzałam dno wypełnione wodą. Wpadłam tam z ogromną siłą i z trudem wypłynęłam na wierzch. Z każdej strony otoczona byłam pionowymi ścianami przepaści. Wydawało się, że nie ma już dla mnie ratunku. Podobnie jak na początku nie było widać dna tak teraz nie było widać możliwości wydostania się stamtąd. Jak się jednak okazało za życia budowałam schody prowadzące do miejsca, w którym teraz utkwiłam. Zadbałam o każdy szczegół, dlatego były naprawdę piękne. Niestety tak bardzo się starałam, że nie zdążyłam ich dokończyć. Ktoś inny zajął się kończeniem tego i po upływie bardzo długiego czasu wyciągnął mnie stamtąd. Przejście nie było już tak piękne, ale spełniło swoją rolę.


czwartek, 1 maja 2014

Między jawą a snem

        Podobno sny są odzwierciedleniem duszy człowieka. Dla mnie są też innym światem, w którym wprost uwielbiam przebywać. 
         Zacznę może od tego, że częstym motywem pojawiającym się w moich snach jest przyroda. Śni mi się, że po raz pierwszy docieram do niewiarygodnie pięknych miejsc. Są to rozległe lasy, zielone polany, łąki mieniące się jasnoróżowymi kwiatami. Wszystko to jest takie tajemnicze i niezwykłe! Tylko natura i żadnego śladu człowieka, jakby nikt tam wcześniej nie bywał. Czasem odkrywam je sama a czasem towarzyszy mi ktoś bliski. Nie zawsze są to miejsca zupełnie dzikie. Czasem na przykład jadę z rodziną samochodem z ogromną prędkością. Wokół jest pięknie, ale my pędzimy ile gazu starczy. Wreszcie wypadamy z toru i przez moment unosimy się nad ziemią wysoko, aby po chwili znów wpaść na właściwy tor i jechać dalej. 
        Wielokrotnie śni mi się mój własny dom, ale zupełnie odmieniony. Raz na przykład był piętrowym budynkiem. Sama nie wiedziałam ile tam jest pomieszczeń! Zdawało mi się, że jest ich nieskończenie wiele! Chodziłam długo i co chwilę odkrywałam nowe. Każde z nich było zagadką.
        Innym razem obudziłam się w swoim pokoju, wyjrzałam przez okno i zobaczyłam morze! Woda była niebieściutka i czysta, a wokół ani żywej duszy. Słońce prażyło tak mocno i przyjemnie! Szczęśliwa wyskoczyłam przez okno i rzuciłam się do wody! Fale unosiły mnie z lekka, woda była taka chłodna i orzeźwiająca, taka słoneczna pogoda! Czułam się wolna i szczęśliwa! 
        Najbardziej przeważającym motywem są jednak pociągi. Śni mi się nieraz że jestem znów małą dziewczynką i  jadę z moją mamą w daleką podróż.  Czasem stoję na stacji kolejowej, czasem jestem w przeludnionym pociągu, czasem zupełnie pustym. Najczęściej widzę jednak pociąg który jedzie sobie z boku i jest w pewnym sensie dodatkiem.
         Ogółem w moich snach na pewno nie jest nudno. Ciągle coś się dzieje, nie brakuje adrenaliny... Jakiś pościg, ucieczka, gdzieś się pali, spadam z dużej wysokości...  ale od razu dodam że wszystko to raczej dobrze się kończy. Jak spadam to też gdzieś ląduję, jak coś się pali udaje się to zgasić albo uratować się przed płomieniami.  Prawdziwe koszmary zdarzają się na tyle sporadycznie, że śmiało mogę powiedzieć że lubię śnić!